|
Blog > Komentarze do wpisu
Dolina ProsieckaCiągle było nam tam nie po drodze bo albo padało, albo nie było czym dojechać a bardzo zależało nam na tym miejscu. Do tego dwa dni z rzędu kiedy mieliśmy już kanapki zrobione i spakowane zaczynało lać. Taka złośliwość. Wczoraj przez to spontanicznie wylądowaliśmy w Besenowej taplając się w termalnych wodach. Dzisiaj deszcz przeczekaliśmy i nareszcie dotarliśmy do DOLINY PROSIECKIEJ w GÓRACH CHOCZAŃSKICH Przyznaję że poziom adrenaliny kilka razy nam się podnosił a Marysia prawdopodobnie w poprzednim wcieleniu była kozicą sądząc po tym z jaką lekkością skakała po skałach i kamieniach. Dolina to na początku trzymetrowy wąwóz otoczony kilkudziesięciometrowymi ścianami skalnymi. W dole płynie rwący potok a my musimy zrobić wszystko aby przejść suchą nogą. Kiedy zaczęły się łańcuchy dziecko szybko przekazane zostało (czytaj przemotane na półce skalnej) tacie który jest bardziej doświadczony w łażeniu po skałach (czytaj nie trzęsły mu się tak nogi). Na szczęście zaraz potem wąwóz się zozszerza, potok znika w niewyjaśnionych okolicznościach a szlak prowadzi po ścieżkach wzdłóż wąwozu lub po zawalonym kamieniami i głazami korycie rzeki. Po około 2 godzinach doszliśmy do rozwidlenia drogi. Tutaj warto zboczyć ze szlaku. Po ok 15min w lewo znajduje się wodospad. Niestety mieliśmy mało szczęścia i pomimo deszczowej ostatnio aury nie był zbyt obfity. W suche lata wysycha on zupełnie. Dalszcza część szlaku - zaczęły się schody dosłownie i w przenośni. Strome, wąskie podejście biegnące po skałach i kamieniach aż w końcu to na co Marysia czekała najbardziej DRABINKI. Z małą pomocą zdobyła ja bez problemu. Kawałek dalej rozsądek zabronił nam puścić do góry pięciolatkę. To prawie koniec doliny który musieliśmy sobie darować bo były to odcinek z samymi (bardzo wysokimi) drabinkami, łańcuchami i śliskimi podejściami (przetestowałam osobiście zawracając jednak do reszty wycieczki). Myślę że z samym niemowlakiem na plecach jest to spokojnie do zrobienia, ale myśl o małym dziecku wspinającym się na własnych nogach zmroziła mnie. Był jeszcze pomysł aby Marysię wnieść w mt ale godzina była na tyle późna, my zmarznięci że postanowiliśmy wracać. Cała dolina ma 4km, dwie strony z dziećmi i przystankiem na kanapki zajęła nam 4 godz. Na dłuższe trasy można ją połączyć z Kwaczańską doliną która biegnie równolegle. Zostawimy ją na przyszły rok... To już ostatnia nasza wycieczka :((( Jutro jeszcze obiecana dzieciom Tatralandia w sobotę powrót, przystanek u rodziców i w niedzielę do domu, a w poniedziałek wracam do pracy... Pewnie za rok znomu tu przyjedziemy ;) czwartek, 04 czerwca 2009, marysiowamama
Komentarze
2009/06/13 15:39:15
Ale mieliście fajno ;) A najfajniejsze jest to, jesli dzieci odwzajemniają miłość rodziców do gór :)
Pozdrawiam serdecznie :)
Gość: , lubfw-ext.assecobs.pl
2012/01/18 12:45:58
wyprawa piękna zazdroszczę :)
i mam takie prywatne pytanko co to za nosidełko - wygląda bardzo lekko a piszesz że córa ma 5 lat, byłabym wdzięczna za odpowiedz 2012/01/18 17:58:47
Witam
Nosidełko jest dokładnie takie jak ponad 200 takich na tym blogu;) Pozdrawiam |
![]() ![]() ![]() ![]() free widget ![]() ![]() |
Pozdrawiam